Pierwszy przejazd sezonu 2026. Bez spiny, ale z ważnym przypomnieniem

Pierwszy spokojny przejazd sezonu z Dawidem: trochę rozpoznania terenu, luźna jazda i ważne przypomnienie o bezpieczeństwie na przejazdach rowerowych.

Pierwszy przejazd sezonu 2026. Bez spiny, ale z ważnym przypomnieniem

4 maja wyszliśmy z Dawidem na pierwszy spokojny przejazd sezonu. Bez planu na rekordy, bez ciśnienia na tempo i bez robienia z tego wielkiej wyprawy. Po prostu: sprawdzić rowery, ruszyć nogi i zobaczyć, jak się jedzie po dłuższej przerwie.

Pierwszy przejazd: rozpoznanie terenu

Trasa była raczej kontrolna niż ambitna. Okolice znane, tempo spokojne, cel prosty: zacząć sezon i przypomnieć sobie, że rower ma dawać frajdę. Była zapora, trochę luźnej jazdy, trochę gadania i ten bardzo przyjemny moment, kiedy po pierwszych kilometrach czujesz, że jednak dobrze było wyjść.

Takie przejazdy są potrzebne. Nie każdy wyjazd musi mieć tabelkę, segment, wynik i wielką historię. Czasem wystarczy godzina na rowerze, żeby złapać rytm i wrócić do regularności.

Najważniejszy wniosek z tego wyjazdu

Po drodze była też sytuacja, która mocno przypomniała jedną rzecz: nawet jeśli jedziesz ścieżką rowerową i formalnie masz pierwszeństwo, to nadal trzeba patrzeć szerzej niż tylko na własny tor jazdy.

Widzieliśmy rowerzystę, który wyglądał na bardzo doświadczonego. Dobry sprzęt, szosa, pewna jazda. I właśnie jego od naprawdę niebezpiecznej sytuacji z samochodem dzieliła dosłownie chwila. Nie dlatego, że nie umiał jeździć. Raczej dlatego, że na przejazdach i przecięciach z drogą nie wystarczy mieć rację. Trzeba jeszcze założyć, że kierowca może nas nie zobaczyć albo zwyczajnie nie zareagować na czas.

Bez spiny, ale z głową

To nie ma być moralizowanie. Sam wracam do jazdy po latach i wiem, że najłatwiej skupić się na sprzęcie, kondycji i trasach. Ale bezpieczeństwo jest częścią tej samej układanki.

Dlatego start sezonu 2026 zapisuję tak: pierwszy przejazd zaliczony, rowery sprawdzone, klimat dobry. Jedziemy dalej, ale na przejazdach zwalniamy, rozglądamy się i nie zakładamy, że ktoś po drugiej stronie zrobi wszystko idealnie.